piątek, wrzesień 21, 2018

Znajdź na stronie

Vinaora Nivo Slider

Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Przyciski strona główna

 

uczniowie nauczyciele bibioteka pedagogrekrutacja wspolpraca FSYNTEAA1tot1rainbow1P

Siennica pocz. XX w.

 

Sien1910

 

 

Mówiąc o Siennicy często dawniej używano określenia osada. Takiej nazwy jednostki administracyjnej używali Rosjanie w Królestwie Polskim po reorganizacji administracji państwa po powstaniu styczniowym, kiedy to odebrano prawa miejskie ponad trzystu miejscowościom, w tym także Siennicy. Stała się więc Siennica dużą wsią, ale jednak mającą jakieś cechy czy pozostałości typowo miejskie. Oczywiście, wyróżniało ją na Mazowszu też to, że działała tu, w budynkach poklasztornych, szkoła dla nauczycieli. Dzisiaj według ustawy o nazwach miejscowości osada to niewielka część wsi, wyróżniającą się charakterem zabudowy lub wykonywanym rodzajem pracy przez jej mieszkańców.

Nazwy osada Siennica używa w swoich wspomnieniach Jan Kowalik, absolwent Seminarium Nauczycielskiego z 1924 r. Jego rodzice sprowadzili się do Siennicy w początkach XX w. z pobliskich Kiczek, posiadali dwa domy i 4 morgi uprawnej ziemi, ale podstawowym zajęciem ojca było produkowanie akcesoriów do urządzeń tkackich, które były na wyposażeniu wielu gospodarstw wiejskich, gdyż w owym czasie na własne potrzeby produkowano w nich tkaniny ubraniowe, chodniki, kilimy itp. Jednak zdaniem Kowalika Siennica nie miała szans rozwoju gdyż leżała z dala od głównych szlaków komunikacyjnych i w przededniu wybuchu I wojny światowej właściwie tylko wegetowała.

Wg Kowalika „Liczba mieszkańców osady i przylegających do niej skupisk w roku 1900 nie przekraczała tysiąca osób, w tym było 120 rodzin polskich, 36 rodzin żydowskich oraz 12 rodzin rosyjskich (nauczycieli Seminarium). Przedstawicielem powiatowej władzy carskiej był stójkowy i jego pomocnik. Pod względem administracyjnym Siennica stanowiła gminę z wójtem i pisarzem gminy na czele. Budynki mieszkalne prawie wszystkie były drewniane, parterowe, tylko 4, przy rynku, posiadały piętra nad sklepikami.”

Zajęcia mieszkańców Siennicy Jan Kowalik opisuje następująco: „Mieszkańcy osady utrzymywali się z uprawy niewielkich działek lichej ziemi, z hodowli nierogacizny, drobiu i królików; ludność żydowska hodowała kozy, stanowiące utrapienie osady. Uzupełnienie utrzymania czerpano z drobnego rzemiosła i handlu. Oto rzemieślnicy osady: 7 szewców, 3 krawców, 4 rzeźników, 4 kowali, 2 fryzjerów, 2 stolarzy, bednarz, stolarz, stelmach, szklarz. Na drobny przemysł składało się: kilka piekarni małych (większość mieszkańców wypiekała chleb własny), 2 wytłaczarnie oleju, gręplarnia wełny, garbarnia. Handel był wyłączną domeną kilku sklepikarzy żydowskich. Istniała też Spółdzielnia Spożywców prowadząca sklep spożywczo-przemysłowy. Żydzi prowadzili również kilkanaście sklepów takich branż, jak: sklep z artykułami metalowymi, galanteria, materiały odzieżowe i pościelowe, materiały piśmienne i przybory szkolne oraz akcesoria oświetleniowe (lampy naftowe, klosze do lamp, knoty, a przede wszystkim nafta, mierzona na kwarty).”

Żydowskie kozy często pasły się w otoczeniu drewnianego kościółka, co dawało pretekst do ich przeganiania, za zgodą nauczyciela, przez uczniów szkoły gminnej. Pisał o tym inny z naszych absolwentów Franciszek Maguza. W jego wspomnieniach znajduje się inna, ciekawa dla nas informacja: „W Siennicy istniała straż ogniowa, ochotnicza, dobrze zorganizowana. W jej szeregach pachniało nieco „niepodległościową konspiracją” (Po latach 1905-1908). Naczelnikiem straży był wzorowy gospodarz Karol Siwiec, później Brzozowski, majster, mistrz murarski z Siennicy. Wzorowym, dzielnym strażakiem był zastępca kom. Straży Józef Maguza z Krzywicy i wielu innych dobrych „druhów”, bo tak się chyba pomiędzy sobą nazywali. Straż brała udział w wielu akcjach przeciwpożarowych i w dozwolonych uroczystościach - np. Bożego Ciała w procesjach itp.” Często wybuchające pożary były nieszczęściem dotykającym wiele gospodarstw w Siennicy i okolicy w tamtych czasach.

Maguza wspomina jeszcze mieszkającego w Siennicy felczera Rodkiewicza: „zacny człowiek, pomagał w wielu kłopotach seminarzystom. Chyba pracował i po uzyskaniu niepodległości w punkcie aptecznym seminaryjnym. Miał schludny domek w Siennicy…”

W Siennicy jeszcze w Średniowieczu organizowano targi cotygodniowe w każdy poniedziałek oraz jarmarki trzy razy w roku. W pocz. XX w. Siennica w dalszym ciągu była miejscem wymiany handlowej. Janowi Kowalikowi zawdzięczamy opis dnia targowego w Siennicy: „Wieloletnią tradycją osady Siennica był doroczny jarmark w dniu 15 października. Ten jarmark zamieniał osadę w wielkie targowisko, trwające 2 dni. Na jarmark przyjeżdżali chłopi z kilkunastu gmin, z Mińska Mazowieckiego, Kałuszyna i Garwolina, przywożąc na sprzedaż przeróżne płody rolne: zboże, len, wełnę, inwentarz żywy, a nabywali wyroby rzemieślnicze, kożuchy, nowe wozy i narzędzia gospodarskie. Powodzeniem cieszyły się balie drewniane, wiadra, beczki, niecki, drewniane maślnice, łyżki ręcznie wyrabiane z gruszy. Na jarmarku odbywała się sprzedaż koni i bydła. Transakcje kupna-sprzedaży kończyły się z reguły w karczmie, prowadzonej wiele lat przez rodzinę Łobodowskich. Interesy opijano „na szczęście" - jak tradycja nakazywała - kwartami wódki. W tradycyjnym jarmarku brała udział liczna służba folwarczna, która do sprzedaży nic nie oferowała, tylko nabywała niezbędny sprzęt drewniany i samodziały, ponieważ dziedzic we wrześniu wypłacał służbie (raz do roku) główne świadczenia. Po jarmarku cała osada wyglądała jak wielkie śmietnisko.”

Oprócz Seminarium Nauczycielskiego funkcjonowały w Siennicy dwie szkoły elementarne dla najmłodszych dzieci. Franciszek Maguza wspomina jak to, idąc od strony Krzywicy,  przed kościołem poreformackim, obok szkolnego internatu musiał rozstawać się z idącym z nim kolegą gdyż on szedł do „ćwiczeniówki” mieszczącej się w budynku poklasztornym, a kolega skręcał w lewo i szedł dalej do szkoły „gminnej” znajdującej się w pobliżu drugiego siennickiego kościoła - drewnianej „fary”. Wcześniej przechodzili obok znajdującego się na wzgórzu cmentarza z kapliczką grzebalną, porośniętego sosnami. Zapamiętał też widok dymiącego w czasie kampanii komina gorzelni znajdującej się w Nowodworze oraz młyna wodnego na rzeczce Sienniczce.